- Na autostradzie można wyprzedzać zarówno z lewej jak i z prawej strony.
- Lusterka boczne powiększają, przez co punkt martwy jest cholernie duży. Przed zmianą pasa koniecznie patrzcie przez ramię, czy na nikogo przypadkiem nie zjeżdżacie!
- Nie można parkować „pod prąd”
- Jeżeli nie ma zakazu parkowania, wtedy trzeba popatrzeć na krawężnik.
a) biały (szary) – można parkować.
b) czerwony/żółty – nie można parkować.
c) zielony – można zaparkować tylko na chwilę. Na krawężniku powinno być wtedy napisane, na jak długo można zostawić samochód w danym miejscu. - Parkując pod górkę albo z górki, należy skręcić koła tak, by staczając się, samochód zjechał w przepaść (bądź na krawężnik) a nie na jezdnię. Jeśli masz wątpliwości, popatrz na inne auta i skręć koła w tę samą stronę. Za nie skręcenie kół można dostać srogi mandat!
- Amerykański specjał: 4-way stop (ew. 2-way stop). Pierwszeństwo ma ten, kto pierwszy dojedzie do skrzyżowania. Niezależnie, z której strony. Działa to tak, że podjeżdżając do skrzyżowana patrzycie we wszystkie strony, kto był tam przed Wami, czekacie aż te wszystkie auta przejadą i dopiero wtedy ruszacie.
- Amerykanie nie używają kierunkowskazów. A jak już użyją, to często zapominają ich wyłączyć.
- Ograniczenia prędkości: nie ma ogólniej zasady co do tego, gdzie można ile jechać. Trzeba patrzeć na znaki, które są dość gęsto rozstawione. Z grubsza wygląda to mniej więcej tak: autostrada/droga dwujezdniowa rozdzielona – 65-70mph; droga poza miastem/duża droga w mieście – 40-55mph; większa, ale ruchliwa droga w mieście 35mph; mała droga w mieście 15-25mph.
- Przekraczanie dozwolonej prędkości. Z mojego doświadczenia wynika, że nie należy być najszybszym na drodze i przekraczać prędkości o więcej niż 10 mil na godzinne. Jeżeli więc wszyscy wokół Ciebie prują 80mph, to spoko, możesz docisnąć, w przeciwnym razie odpuść sobie, nawet jeśli przed sobą masz długą, pustą, szeroką prostą, a wokół nie widać żywej duszy.
Poniżej kilka przykładów takich kuszących dróg:
albo ta
lub też taka
czy też taka
- Policja – raczej nie ma stacjonarnych radarów, a bać się należy tego co z tyłu a nie z przodu (choć na samochodach mają radary zarówno z przodu jak i z tyłu, zawsze jednak zajeżdżają od tyłu). Samochody policyjne łatwo rozpoznać (wyglądają dokładnie tak jak na filmach). Zdarzają się tajniacy, ale nawet wtedy maja zamontowane szperacze na lusterkach. Dodatkowo jeżdżą tylko amerykańskimi autami, więc póki jedzie za Wami Japończyk czy inne BMW - jesteście bezpieczni. Jeśli jednak dojdzie już do tego, że policja Was zatrzyma, zjedźcie grzecznie z drogi, sygnalizując swoje ruchy. Zatrzymajcie się, wrzućcie P (park) na skrzyni biegów, nie wyłączajcie silnika, nie wysiadajcie z auta. Oni muszą powiedzieć, dlaczego was zatrzymali i co dalej robić. Btw. jeśli policjant znajdzie w Waszym dowodzie rejestracyjnym pieniądze, uzna to za próbę przekupstwa, zakuje was w kajdany, sąd zaś nałoży wysoką karę i wyśle na wakacje do zamkniętego domu wypoczynkowego na trzy, cztery lub pięć lat.
- Znaki poziome też różnią się od tych europejskich. Często na środku drogi, pomiędzy jezdniami w przeciwne strony, jest pas, który posiada specyficzną sekwencję linii: ciągła- przerywana- przerwa- przerywana- ciągła (tak to wygląda + opis http://www.wikihow.com/Use-the-Center-Turning-Lane). Taki pas służy do: skręcania w lewo, zawracania. W obu przypadkach wjeżdża się na ten pas zanim wykona manewr.
- Na autostradach i drogach krajowych można czasem spotkać tzw. carpool lane. Przeważnie jest to skrajnie lewy pas ruchu oznaczony rombem, po kórym mogą poruszać się wyłącznie auta przewożące więcej niż jedną osobę. Wjechać na ten pas można tylko w wyznaczonych miejscach, tak jak i z niego zjechać. W Los Angeles pas ten jest dla nas błogosławieństwem, gdyż miasto zakorkowane jest przeważnie między 7 a 11am i między 14 a 19pm od poniedziałku do soboty, czyli prawie zawsze. Tak, jak już wcześniej wspomniałam, tutaj z komunikacji miejskiej korzystają głównie bezdomni i studenci, reszta społeczeństwa rozbija się po okolicy swoimi wielkimi autami. Nie ma się więc co dziwić, że korki stanowią tu nieodłączny element krajobrazu. Co ciekawe, nawet gdy 5 pasów praktycznie stoi w miejscu, carpool jest niezmiennie przejezdny.
- Autobusy szkolne. Kiedy taki żółty autobus zatrzyma się na przystanku, ruch w obie strony także musi się zatrzymać. Dzieciaki tutaj nie mają rozwiniętego instynktu przetrwania i przebiegają jak dzikie na druga stronę ulicy zarówno z przodu, jak i z tyłu autobusu.
typowy amerykański autobus szkolny/yellow bus - Podwójna ciągła oznacza, podobnie jak w PL, zakaz wyprzedzania. Można natomiast ją przejechać, jeśli chce się skręcić lub zawrócić.
- Skręt w prawo. Wszystkie światła czerwone działają jak zielona strzałka w Polsce. Przed światłami trzeba się zatrzymać, po czym można skręcać dalej.
- Z ciekawostek, w US sygnalizacja świetlna ustawiona jest zawsze ZA skrzyżowaniem. Pewnie dla bardziej czujnych osobników nie ma to znaczenia, mnie jednak ta drobna różnica niejednokrotnie kosztowała ostre hamowanie.
światła za skrzyżowaniem - Migające na czerwono światła działają tak jak all-way-stop. Trzeba się zatrzymać, przepuścić tych, którzy byli na skrzyżowaniu przed nami i dopiero wtedy jechać dalej.
- Samochody na bombach. Prawo mówi, że trzeba zjechać na prawo i zatrzymać się. I teraz ciekawostka: wg prawa muszą zrobić to WSZYSCY, niezależnie od tego, po którym pasie i w którą stronę jedzie straż pożarna czy inna policja. Bywa też tak, że jeżeli pasy jadące w przeciwnym kierunku wydają się być bardziej przejezdne, straż pożarna zjeżdża na nie i jedzie pod prąd.
- STOP. To co oni rozumieją jako stop, to całkowite zatrzymanie samochodu definiowane przez ruch do tyłu po odłączeniu napędu, charakterystyczny dla aut w automacie. Jeżeli się tego nie wykona a tylko zwolni bardzo i od razu przyspieszy (co robi tu większość) oni to nazywają 'California rolling' i można za to dostać mandat. Ale jest to rzadkie. Trzeba mieć pecha. Ale np. przy szkołach czy innych takich często stoi policja i czeka na jeleni;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżowanie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 18 marca 2016
Zasady ruchu drogowego w Kalifornii
Amerykański styl jazdy zgoła różni się od europejskiego, a zwłaszcza od warszawskiego. Przepisy ruchu drogowego również są nieco inne, dlatego warto się z nimi zapoznać przed wyruszeniem wypożyczonym convertible (czyli cabrioletem), na amerykańskie bezdroża. Choć stosunkowo mało tu agresji na drodze, radzę zachować czujność i w miarę możliwości starać się przestrzegać przepisów, bo mandaty tutaj do niskich nie należą.
Poniżej kilka najważniejszych różnic, na które trzeba zwrócić szczególną uwagę.
wtorek, 8 marca 2016
Jakie auto wypożyczyć
Jakie auto wypożyczyć?
Osobiście radzę zarezerwować najtańszy samochód. Na miejscu może okazać się, że nie mają już compactów, albo po prostu że pan za ladą ma dobry dzień i da Wam upgrade za ładne oczy. Jeżeli chodzi o dłuższe wycieczki to sprawdzoną przez nas opcją jest Toyota Prius. Koszt wypożyczenia tego samochodu jest wyższy (np. w Alamo o jakieś 10usd za dzień, z tego co pamiętam) ale niższe spalanie szybko wyrówna tę różnicę. Dla porównania, Prius przejedzie średnio 45 mil na galonie, inne samochody między 18 a 30 mil). Dodatkową zaletą Priusa jest sposób, w jaki składają się w nim tylne siedzenia. Otóż po ich złożeniu, cała przestrzeń za przednimi siedzeniami staje się jednym wielkim, idealnie płaskim łóżkiem. Dla nas ma to o tyle znaczenie, że w czasie całego naszego pobytu w Stanach, podczas którego przejechaliśmy wzdłuż i wszerz Kalifornię, Utah, Nevadę i Arizonę, zatrzymywaliśmy się w motelach wyłącznie wtedy, gdy podróżowaliśmy z większą ekipą. Pozostałe noce, których było już grubo ponad 30, spędziliśmy w samochodzie. Rozumiecie teraz dlaczego składane na płasko siedzenia mają dla nas taką wartość. Więcej o zaletach spania w aucie napiszę już wkrótce.
poniedziałek, 7 marca 2016
Ubezpieczenie samochodu
Czyli o sztuce poruszania się po krainie, w której komunikacja miejska jest dla bezdomnych i studentów
Ubezpieczenie
W Stanach, podobnie jak w zrujnowanej/kwitnącej (niepotrzebne skreślić) Polsce wymagane jest ubezpieczenie OC. Nazywa się to tutaj LIABILITY w ogólności, a w szczególe może mieć różne nazwy w zależności od firmy, z której bierze się auto (np. 3rd party liability, extended liability etc.). Dodatkowe ubezpieczenie, czyli AC (czy też z amerykańska damage waiver, collision damage waiver czy po prostu jasno i krótko CDW) nie jest wymagane prawem, choć naturalnie wypożyczalnie chcą je wcisnąć. AC też są różne, od dość podstawowego, które pokrywa naprawę wypożyczonego samochodu, po takie z ubezpieczeniem waszych rzeczy i pomocą drogowa, która może dowieść benzynę na telefon. AC jest dobre, jeżeli nie chcecie się martwic o samochód. Ponadto często jest wliczone w koszt pakietu (patrz punkt wypożyczanie auta). Cześć kart kredytowych oferuje ubezpieczenia, które w szczególności obejmują AC na auto, za które płaci się tą właśnie kartą. Warto sprawdzić czy Twoja karta ma taką opcję i ewentualnie ją uruchomić. Większość kart typu Visa w US ma tę opcję włączoną, jeżeli chodzi o europejskie karty to często należy skontaktować się z bankiem by ją uaktywnić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


